Wspominałam już, że Misiak to wyjątkowy stwór? Nawet czasami się posłucha ...
Dzisiejszy spacer:
chciałam żeby Michu usiadł więc mówie "misiu siad!" on patrzy.. ja na to "misiu siad!!" kochany Michu usiadł tylko że ja z rozpędu znowu powiedziałam "misiu siad!" A Misiu na mnie szczeknął i nakrzyczał tak że zabrzmiało to "no przecież siedzę"!!
Misio nam cudnie zarasta.To taki wielki mały cudak obrażalski i uparty misiaczek
Nie idzie się w nim nie zakochać nawet jeśli szczeknie tak donośnie że nie wiadomo czy uciekać czy co.... ;)Każdy spacer z nim dostarcza mi wiele śmiechu i to pierwszy pies z którym rozmawiam jak z człowiekiem.
środa, 26 maja 2010
poniedziałek, 10 maja 2010
Pierwsze spotkanie wolontariuszki Ani z Miśkiem
Widziałam dzisiaj Micha pierwszy raz w realu. Pierwsze wrażenie? Nie gnatowatość, nie łysość, nie parchy popchelne na skórze. Płynność ruchów - idzie jak chart afgański, uszy Jumbo słonika, pięknie odchylone do tyłu i miękkość spojrzenia. Nie odmówił mi spaceru, wręcz przeciwnie. Z miłości chyba uwalił takiego kupona, że w dwa worki śniadaniowe pakowałam, następnym razem wezmę reklamówkę. I nie było to w tej dziedzinie jego ostatnie słowo - nie tylko uszki ma jak słoń.
Ciągnie mocno, ale to jest do opanowania, wydaje mi się, że ruchu dla niego jest mało, na wybiegu szalał wręcz z innymi psami, jedno spięcie było, z buldożkiem, z którym zresztą wcześniej przyjaźnie się bawił. Pozostałe kontakty bez zarzutu, zarówno z psami rozmiarów i ras wszelkich, jak i suniami. W drodze na wybieg zaczepiał go bardzo młody pies, robiąc poddańczą rozkładówkę przed Michem, lepszą niż niejedna laska dla Playboy'a, czy inszego CKM-a. A Michu przeszczęśliwy był, chyba poczuł się jak król. Boi się jeszcze wielu rzeczy, ale tylko przez moment, na przykład wlazł na równoważnię i było ok, natomiast huśtawka, która mu poleciała w dół pod łapami, na chwilę go przestraszyła.
Jest bardzo kontaktowy wobec ludzi, zawołany przybiega, a tak ugania się z psami, omelany plujami własnymi do imentu. I, co dla mnie jest niezrozumiałe, zawsze ma pasek śliny w tym samym miejscu. Jak on to robi???
Całuśny jest też - takiego oplutego buziaka dostałam, że aż! No i na końcu po zamknięciu w kojcu płacz okrutny, bo jak to? Idą i nie zabierają? Takiego pięknego psa? Mówili, że super, a teraz zostawiają?
Żarłocznie wcina parówkę w mini odcinkach, ale musiały być takie. Zębem rozjechał mi palec, ale ofiary w ludziach muszą czasem być.
A na poważnie - to jest piękny pies o bardzo dobrym charakterze, myślę, że z ułożeniem go problemów nie będzie, bo jest chętny do współpracy i umie opanować lęk. Zero agresji do wszystkiego, co żywe.



Ciągnie mocno, ale to jest do opanowania, wydaje mi się, że ruchu dla niego jest mało, na wybiegu szalał wręcz z innymi psami, jedno spięcie było, z buldożkiem, z którym zresztą wcześniej przyjaźnie się bawił. Pozostałe kontakty bez zarzutu, zarówno z psami rozmiarów i ras wszelkich, jak i suniami. W drodze na wybieg zaczepiał go bardzo młody pies, robiąc poddańczą rozkładówkę przed Michem, lepszą niż niejedna laska dla Playboy'a, czy inszego CKM-a. A Michu przeszczęśliwy był, chyba poczuł się jak król. Boi się jeszcze wielu rzeczy, ale tylko przez moment, na przykład wlazł na równoważnię i było ok, natomiast huśtawka, która mu poleciała w dół pod łapami, na chwilę go przestraszyła.
Jest bardzo kontaktowy wobec ludzi, zawołany przybiega, a tak ugania się z psami, omelany plujami własnymi do imentu. I, co dla mnie jest niezrozumiałe, zawsze ma pasek śliny w tym samym miejscu. Jak on to robi???
Całuśny jest też - takiego oplutego buziaka dostałam, że aż! No i na końcu po zamknięciu w kojcu płacz okrutny, bo jak to? Idą i nie zabierają? Takiego pięknego psa? Mówili, że super, a teraz zostawiają?
Żarłocznie wcina parówkę w mini odcinkach, ale musiały być takie. Zębem rozjechał mi palec, ale ofiary w ludziach muszą czasem być.
A na poważnie - to jest piękny pies o bardzo dobrym charakterze, myślę, że z ułożeniem go problemów nie będzie, bo jest chętny do współpracy i umie opanować lęk. Zero agresji do wszystkiego, co żywe.



Oferta adopcyjna Miśka
Imię: Misiek
Płeć: pies
Rasa: mieszaniec
Wielkość: duża
Umaszczenie: czarne z brązowym akcentem
Wiek: 4 lata
Stan Zdrowia: Alergiczne pchle zapalenie skóry
Kastracja / Sterylizacja: Wkrótce na koszt TOZ
Upodobania i nawyki: Misiek przez ostatni okres przeżył piekło: 12 miesięcy dyskomfortu, 365 dni zmagań z insektami na ciele i stanem zapalnym, 8760 godzin bez odpowiedniej opieki, 525600 minut bez pomocy weterynaryjnej, 31536000 sekund bez nadziei na lepsze jutro. Mówią, że nadzieja umiera ostatnia na całe szczęście to ona pozwoliła mu przetrwać ten najtrudniejszy okres w jego życiu. Zaniedbany, odrzucony, pozostawiony sam sobie. Tak wygląda jego przeszłość, Misiek trafił pod naszą opiekę. Ze wszystkich sił postaramy się, aby nigdy już nie musiał zaznać cierpienia ze strony ludzi. Cóż można o nim powiedzieć? Duża postura, która potrzebuje prawdziwie kochającego i odpowiedzialnego właściciela. W chwili obecnej przypomina sobie, czym jest tak naprawdę godne życie. Uczy się wszystkiego od nowa: regularnego wychodzenia na spacery, kontaktu z człowiekiem czy innymi przychylnie do niego nastawionymi zwierzętami. Misiek w chwili obecnej potrzebuje troskliwej opieki, wiary, że wszystko od tego momentu będzie już tylko lepiej. Czeka go długotrwałe leczenie, ale i z tym sobie poradzi. Szukamy dla Miśka domu gdzie będzie mógł wyleczyć swoje rany fizyczne oraz psychiczne. Czy jesteś gotowy na to, aby podarować Miśkowi odrobinę szczęścia?
Miejsce pobytu: kojec w siedzibie TOZ
Uwagi: Oferta TOZ, dodano 03.05.2010 Zapraszamy na aukcje cegiełkową zorganizowaną dla Miśka. Każda Państwa cegiełka to jeszcze jedna iskra w oczach Miśka. http://allegro.pl/show_item.php?item=1025565610
Kontakt: Biuro TOZ: (091) 487-04-37 Opiekunka Magdalena: 510-244-149 internet.toz@o2.pl gg 20231936
Płeć: pies
Rasa: mieszaniec
Wielkość: duża
Umaszczenie: czarne z brązowym akcentem
Wiek: 4 lata
Stan Zdrowia: Alergiczne pchle zapalenie skóry
Kastracja / Sterylizacja: Wkrótce na koszt TOZ
Upodobania i nawyki: Misiek przez ostatni okres przeżył piekło: 12 miesięcy dyskomfortu, 365 dni zmagań z insektami na ciele i stanem zapalnym, 8760 godzin bez odpowiedniej opieki, 525600 minut bez pomocy weterynaryjnej, 31536000 sekund bez nadziei na lepsze jutro. Mówią, że nadzieja umiera ostatnia na całe szczęście to ona pozwoliła mu przetrwać ten najtrudniejszy okres w jego życiu. Zaniedbany, odrzucony, pozostawiony sam sobie. Tak wygląda jego przeszłość, Misiek trafił pod naszą opiekę. Ze wszystkich sił postaramy się, aby nigdy już nie musiał zaznać cierpienia ze strony ludzi. Cóż można o nim powiedzieć? Duża postura, która potrzebuje prawdziwie kochającego i odpowiedzialnego właściciela. W chwili obecnej przypomina sobie, czym jest tak naprawdę godne życie. Uczy się wszystkiego od nowa: regularnego wychodzenia na spacery, kontaktu z człowiekiem czy innymi przychylnie do niego nastawionymi zwierzętami. Misiek w chwili obecnej potrzebuje troskliwej opieki, wiary, że wszystko od tego momentu będzie już tylko lepiej. Czeka go długotrwałe leczenie, ale i z tym sobie poradzi. Szukamy dla Miśka domu gdzie będzie mógł wyleczyć swoje rany fizyczne oraz psychiczne. Czy jesteś gotowy na to, aby podarować Miśkowi odrobinę szczęścia?
Miejsce pobytu: kojec w siedzibie TOZ
Uwagi: Oferta TOZ, dodano 03.05.2010 Zapraszamy na aukcje cegiełkową zorganizowaną dla Miśka. Każda Państwa cegiełka to jeszcze jedna iskra w oczach Miśka. http://allegro.pl/show_item.php?item=1025565610
Kontakt: Biuro TOZ: (091) 487-04-37 Opiekunka Magdalena: 510-244-149 internet.toz@o2.pl gg 20231936
niedziela, 9 maja 2010
Z notatnika inspektora.... o Miśku.
04.05.2010
Spełniło się nasze marzenie - dziś Misiek został nam oddany na podstawie dokumentu zrzeczenia. Przetransportowałyśmy go do kojca w TOZ, gdzie podczas spaceru poznał piękną Lunę. Misiu jest troszkę zdezorientowany nową sytuacją, nowymi ludźmi, jednak na obecną chwilę nie okazuje agresji w stosunku do ludzi i innych psów. Od jutra zaczniemy intensywne leczenie psa.
insp.Karolina Jurzysta
insp.Magdalena Drews
05.05.2010
W imieniny miesiąca Miso-kłapouch rozpoczął leczenie w gabinecie TOZ. Czekałam na niego w kojcu ponad pół godziny, gdyż zdominowany przez współlokatorkę-Lunę nie chciał wyjść z budy. Po moim opowiadaniu jak fajnie jest wąchać trawę Misio postanowił mi zrobić przyjemność i wyszedł w końcu ze mną z kojca. W godzinach porannych udałam się do lek.weterynarii Joanny Pawełki w celu dokonania szczegółowych oględzin psa. Wbrew moim obawom jądra Miśka są zdrowe (dla mnie były zbyt duże), poza tym podano odpowiednie antybiotyki likwidujące świąd, gojące zmiany na skórze. Pies został odpchlony oraz wyczyszczono mu uszy i zastosowano specjalną maść, gdyż jest stan zapalny. Miso podczas badania i kłucia igłami był spokojny, nie okazywał agresji a jedynie strach. Udałam się z nim na spacer. Misio trochę ciągnie na smyczy, nie jest bardzo bojaźliwy - jedynie czasami trzęsie się na widok pędzących aut. Podczas spaceru wiedział, że trzeba zrobić siku i kupę, która jest w normie.Około 20.20 tego samego dnia byłam z nim na ponownym spacerze. Nie było już chowania się do budy! Misio chętnie pospacerował, zjadł puszkę ze 100% mięsem, którą podałam mu z pełnowartościowym olejem z łososia norweskiego. Na koniec dostałam mały prezent od Misia - delikatne machnięcie ogonem i płacz z powodu pozostawienia go w samotności. Wracając do dwóch suczek z ul.Polnej, które pozostały u byłych właścicieli Miśka udało mi się ustalić wspólnie z lek.weterynarii z TOZ, iż sterylizacja obydwóch suczek zostanie wykonana 11.05.2010 o godzinie 12.00 w naszej lecznicy a koszt zabiegu w pełni pokryją opiekunowie, dowiozą także suczki na zabieg.
insp.Karolina Jurzysta
08.05.2010
Dziś Misiek został bezpłatnie przyjęty w Salonie Fryzjerskim Zoo Atelier w celu wykonania zabiegów poprawiających jego stan skóry. Wybrałam się tam wspólnie z insp.Magdaleną Drews. Misio dzielnie znosił kąpiele oraz suszenie sierści.Psiak otwiera się coraz bardziej do ludzi, chętnie spaceruje m.in. z Magdą Żyngiel, Weronką Bronowicką oraz Bożenką Kulą.Dziś (jak codziennie) dostał ponowną porcję leków, dodatkowo zastosowano krople do oczu gdyż stan zapalny się zwiększył, oprócz tego miał dziś stan gorączkowy ale można powiedzieć, że to również nic dziwnego przy takim wyniszczonym organizmie. Pomimo gorączki Misio jest pełen energii - poznał dziś nowych psich kolegów i koleżanki na wybiegu dla psów a w towarzystwo wprowadzała go nasza słodka Inez - cudownie było oglądać cieszące się życiem, wolne od trosk psiaki.
insp.Karolina Jurzysta
Spełniło się nasze marzenie - dziś Misiek został nam oddany na podstawie dokumentu zrzeczenia. Przetransportowałyśmy go do kojca w TOZ, gdzie podczas spaceru poznał piękną Lunę. Misiu jest troszkę zdezorientowany nową sytuacją, nowymi ludźmi, jednak na obecną chwilę nie okazuje agresji w stosunku do ludzi i innych psów. Od jutra zaczniemy intensywne leczenie psa.
insp.Karolina Jurzysta
insp.Magdalena Drews
05.05.2010
W imieniny miesiąca Miso-kłapouch rozpoczął leczenie w gabinecie TOZ. Czekałam na niego w kojcu ponad pół godziny, gdyż zdominowany przez współlokatorkę-Lunę nie chciał wyjść z budy. Po moim opowiadaniu jak fajnie jest wąchać trawę Misio postanowił mi zrobić przyjemność i wyszedł w końcu ze mną z kojca. W godzinach porannych udałam się do lek.weterynarii Joanny Pawełki w celu dokonania szczegółowych oględzin psa. Wbrew moim obawom jądra Miśka są zdrowe (dla mnie były zbyt duże), poza tym podano odpowiednie antybiotyki likwidujące świąd, gojące zmiany na skórze. Pies został odpchlony oraz wyczyszczono mu uszy i zastosowano specjalną maść, gdyż jest stan zapalny. Miso podczas badania i kłucia igłami był spokojny, nie okazywał agresji a jedynie strach. Udałam się z nim na spacer. Misio trochę ciągnie na smyczy, nie jest bardzo bojaźliwy - jedynie czasami trzęsie się na widok pędzących aut. Podczas spaceru wiedział, że trzeba zrobić siku i kupę, która jest w normie.Około 20.20 tego samego dnia byłam z nim na ponownym spacerze. Nie było już chowania się do budy! Misio chętnie pospacerował, zjadł puszkę ze 100% mięsem, którą podałam mu z pełnowartościowym olejem z łososia norweskiego. Na koniec dostałam mały prezent od Misia - delikatne machnięcie ogonem i płacz z powodu pozostawienia go w samotności. Wracając do dwóch suczek z ul.Polnej, które pozostały u byłych właścicieli Miśka udało mi się ustalić wspólnie z lek.weterynarii z TOZ, iż sterylizacja obydwóch suczek zostanie wykonana 11.05.2010 o godzinie 12.00 w naszej lecznicy a koszt zabiegu w pełni pokryją opiekunowie, dowiozą także suczki na zabieg.
insp.Karolina Jurzysta
08.05.2010
Dziś Misiek został bezpłatnie przyjęty w Salonie Fryzjerskim Zoo Atelier w celu wykonania zabiegów poprawiających jego stan skóry. Wybrałam się tam wspólnie z insp.Magdaleną Drews. Misio dzielnie znosił kąpiele oraz suszenie sierści.Psiak otwiera się coraz bardziej do ludzi, chętnie spaceruje m.in. z Magdą Żyngiel, Weronką Bronowicką oraz Bożenką Kulą.Dziś (jak codziennie) dostał ponowną porcję leków, dodatkowo zastosowano krople do oczu gdyż stan zapalny się zwiększył, oprócz tego miał dziś stan gorączkowy ale można powiedzieć, że to również nic dziwnego przy takim wyniszczonym organizmie. Pomimo gorączki Misio jest pełen energii - poznał dziś nowych psich kolegów i koleżanki na wybiegu dla psów a w towarzystwo wprowadzała go nasza słodka Inez - cudownie było oglądać cieszące się życiem, wolne od trosk psiaki.
insp.Karolina Jurzysta
Aukcja allegro
http://allegro.pl/show_item.php?item=1025565610.
Każda Państwa cegiełka to ogromna pomoc w procesie leczenia, który właśnie się rozpoczął. Nasze ręce i serca są gotowe do udzielenia pomocy. Miśka oczy rozbłysły nadzieją. Nie mówimy mu, że tylko brak pieniędzy sprawia, że nie jesteśmy pewni, czy wszystko się nam uda. Nie odbierzemy mu tej nadziei, bo za bardzo wierzymy w to, że i ten psi los z pomocą dobrych ludzi uda się odmienić.
Każda Państwa cegiełka to jeszcze jedna iskra w oczach Miśka.
Serdecznie prosimy o wsparcie, które pomoże rozpocząć nam nowy, zdrowy etap w jego życiu.
Można także wpłacać pieniądze bezpośrednio na nasze konto:
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie
Al. Wojska Polskiego 198A
Numer konta: 63 1020 4795 0000 9402 0103 5419
z dopiskiem "dla Miśka"
Kłopoty Miśka, czyli jak to się zaczęło....
Pukając do drzwi, gdzie przebywały zwierzęta nie zdawałyśmy sobie sprawy, co zastaniemy po drugiej stronie. Zanim przywitał nas człowiek pierwszy dotarł do nas okropny zapach. W środku mieszkania panowały nieludzkie warunki. Doliczyłyśmy się 10 jamników w średniej kondycji, a gdzie 11 czworonóg? Mężczyzna odparł, iż przebywa w drugim pokoju. To owczarkowaty pies o imieniu Misiek. Tylko on nie chciał nas przywitać. Przestał wierzyć, że coś może się zmienić…
Chwilę trwało jego wyprowadzenie a raczej wyciągnięcie. Na progu zobaczyłam piękny pysk, niestety bardzo smutny… Zaraz za pyskiem zardzewiała kolczatka wbijająca się w kark. Dalej było już tylko gorzej.
Sierść mocno przerzedzona, otwarte rany, zrogowaciała skóra, braki sierści, odleżyny na łapach, przerośnięte pazury.
Pies ledwo się poruszał, powłóczył wręcz łapami a jego stawy odmawiały posłuszeństwa.
Tył psa był mocno opuszczony, ogon podkulony.

Wyglądał na staruszka, jednak, gdy usłyszałam ile ma lat niedowierzałam. Okazało się, że dopiero cztery. Od jakichś 6 miesięcy nie wychodził na dwór, ponieważ nie miał siły podnieść się z łóżka i opiekunowie wstydzili się jego wyglądu. Załatwiał się pod siebie.
Ogarnęły mnie jednocześnie: złość, żal, smutek, współczucie. To nie była moja pierwsza interwencja, widziałam niejedno. Emocje ukrywam przed ludźmi, żeby móc pomóc tym, którzy sami nie mogą prosić o pomoc. Kilka głębokich oddechów i powrót do rzeczywistości. Kiedy oprzytomniałam nastąpiła prezentacja: "oto jest nasz kochany Misiek", tylko czy tak wygląda ukochane zwierze?

Okazało się, że pies ma problemy ze skórą od roku. Trzeba znać inną definicję miłości, żeby kochać nie widząc cierpienia. "Kochany Misiek"- w ustach właściciela, to tylko puste nic nieznaczące słowa.
Misiek przeżył piekło: 12 miesięcy dyskomfortu, 365 dni zmagań z insektami na ciele i stanem zapalnym, 8760 godzin bez odpowiedniej opieki, 525600 minut bez pomocy weterynaryjnej, 31536000 sekund bez nadziei na lepsze jutro. Mówią, że nadzieja umiera ostatnia na całe szczęście to ona pozwoliła mu przetrwać ten najtrudniejszy okres w jego życiu. Misiek odwiedził przychodnię weterynaryjną TOZ, został zbadany. Wyniki zeskrobin jednoznacznie wskazały na alergiczne pchle zapalenie skóry.
W jego pełnym „miłości” domu leczenie nie przyniosłoby żadnego efektu, ponieważ insekty są wpisane w życie tego mieszkania, jak tynk w życie ścian. Właściciel nie zgadzał się na zabranie Miśka, wyleczenie i oddanie go w ręce odpowiedzialnych ludzi. Jednak nie stać było go na zapewnienie psu odpowiedniego leczenia oraz higienicznych warunków. W końcu zapadła decyzja, iż możemy przejąć go pod swoje skrzydła. Będzie miał szansę na powrót do normalnego życia.
Miśka czeka długotrwałe leczenie skóry jak i reszty całego ciała.
Jego psychika też wymaga poważnego podreperowania.

Nasze ręce i serca są gotowe do udzielenia pomocy. Miśka oczy rozbłysły nadzieją. Nie mówimy mu, że tylko brak pieniędzy sprawia, że nie jesteśmy pewni, czy wszystko się nam uda. Nie odbierzemy mu tej nadziei, bo za bardzo wierzymy w to, że i ten psi los z pomocą dobrych ludzi uda się odmienić.
Każda Państwa cegiełka to jeszcze jedna iskra w oczach Miśka.
Serdecznie prosimy o wsparcie, które pomoże rozpocząć nam nowy, zdrowy etap w jego życiu.
Cegiełki można wpłacać na nasze konto:
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie
Al. Wojska Polskiego 198A
Numer konta: 63 1020 4795 0000 9402 0103 5419
z dopiskiem "dla Miśka"
Jeżeli chcieliby Państwo pomóc w inny sposób można kontaktować się:
telefonicznie: 510-244-149 mailowo: internet.toz@o2.pl bądź za pomocą komunikatora GG: 20231936
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



