08.06.2010
Misiosław Skarpetowski po dzikim spacerku dookoła Goplanki (z okładem) raczył się zmęczyć troszeczkę. W dalszym ciągu szuka chętnych do zabawy piesków. Dzisiaj to myślałam, że pęknę ze śmiechu: zobaczył dwa mikroskopijne dywaniki, które razem były wielkości jego głowy. No, z szyją. Misiosław położył się, zrobił "liska" zapraszając do zabawy a te dwa dranie tylko go oszczekały z pogardą! Na szczęście potem były bardziej przyjazne i lepiej wychowane stwory. Misio odkrywał dzisiaj, że płynące strumyki nie są straszne a w jeziorze całkiem fajnie się brodzi. W dalszym ciągu nie zaczepia rowerzystów, biegaczy, rolkarzy. Czasami jest zainteresowany jakimiś ludkami, których lubi obwąchać, ale tak bez spoufalania się i nienachalnie. Wybiegany coraz lepiej reaguje na polecenia i szarpnięcia smyczą. Coraz bardziej go lubię.