niedziela, 18 lipca 2010

Co słychać u Miśka?

Nie będę się rozpisywać, zdjęcia oddają jego nastrój oraz odnowę fizyczności.
Jest niezwykłym przystojniakiem, który poszukuje domu. 

 


piątek, 18 czerwca 2010

Chcesz przyłączyć się do poszukiwania domu dla Miśka?

Jeżeli chcesz przyłączyć się do pomocy w szukaniu domu dla Miśka przeczytaj poniższą informację.
Jak zwiększyć szansę na idealny dom dla psa?
Ogłoszenia w internecie to jedna strona medalu ale ogłoszenia na które może natchnąć się potencjalny właściciel to druga strona.
Chcesz pomóc a nie wiesz w jaki sposób?
Wystarczy, że wydrukujesz poniższy plakat bądź małe ulotki.
Plakat jest formatu A4 i posiada wydzierane kartki z kontaktem do opiekunki Miśka.
Mała ulotka jest połowy kartki B5 i świetnie odnajdzie się w skrzynce sąsiada.
Wystarczy wydrukować, którąś z propozycji i oplakatować swoją okolicę.
W ten sposób zwiększysz szansę na znalezienie domu dla Miśka!
Dziękuję w imieniu uszatego.



Ulotka B5 (kliknij na obrazek aby zapisać odpowiedni rozmiar do druku).




Ulotka A4 (kliknij na obrazek aby zapisać odpowiedni rozmiar do druku).


Nowa oferta adopcyjna Miśka

Postanowiłam odświeżyć ofertę Miśka, jego stan fizyczny oraz psychiczny uległ znacznej poprawie w ostatnim czasie. Ten, kto zaadoptuje tego wyjątkowego psa będzie miał wiernego towarzysza na długie lata.

Imię: Misiek
Płeć: pies
Rasa: mieszaniec
Wielkość: duży
Umaszczenie: brązowe
Wiek: 4 lata
Stan Zdrowia: bardzo dobry
Kastracja / Sterylizacja: nie
Upodobania i nawyki:
"A wszystko to, bo Ciebie kocham........ i nie wiem jak bez Ciebie mógłbym żyć?" Misiek poznał znaczenie tych słów w dobrym i złym kontekście. W chwili obecnej uczy się co to prawdziwa miłość do człowieka i od człowieka. Wolontariuszki, które, na co dzień mają okazję pospacerować z tym wyjątkowym psem wyrażają się o nim bardzo pozytywnie. Dlaczego nie mogą bez niego żyć i przychodzą głaskać jego mordkę? Za co go kochają? Wolontariuszka Ania pisze o nim tak: "Widziałam dzisiaj Micha pierwszy raz w realu. Pierwsze wrażenie? Płynność ruchów - idzie jak chart afgański, uszy Jumbo słonika, pięknie odchylone do tyłu i miękkość spojrzenia. Nie odmówił mi spaceru, wręcz przeciwnie.... Całuśny jest też - takiego oplutego buziaka dostałam, że aż! No i na końcu po zamknięciu w kojcu płacz okrutny, bo jak to? Idą i nie zabierają? Takiego pięknego psa? Mówili, że super, a teraz zostawiają?" Wolontariuszka Karolina i Magdalena, miały okazję przyczynić się do zmiany Miśka życia na lepsze. Uczestniczyły w ostatniej podróży z domu w nieznane. Z jakiego domu? Mamy nadzieję, że Misiek coraz mniej pamięta to miejsce. Miejsce pełne insektów, które nie dawało spokoju jego skórze. Miejsce gdzie żył pozostawiony sam sobie, nie miał siły ani motywacji by zobaczyć, jak co dzień zmienia się przyroda. Jedzenie, głaskanie, czułości, spacery? Niestety nie miał tego przez ostatni okres. Pod opieką wolontariuszy TOZ jest od dwóch miesięcy. I co się zmieniło? Z psa, który nie miał ochoty na wyjście z kojca zmienił się w kompana pieszych wycieczek. Z psa niejadka zmienił się w wiecznie oczekującego na dobre zapełnienie miski. Z psa wycofanego, który nie miał odwagi podejść do człowieka zmienił się w towarzysza na dobre i na złe dni. W chwili obecnej nie znając jego historii patrząc na jego pysk można zobaczyć zwariowanego psa. Dla nas wolontariuszy jest to wielka zmiana, pies cieszy się z drugiego życia, które właśnie otrzymał. Z boku może wyglądać na nieokiełznanego szaleńca. Misiek przeszedł bardzo długą drogę, aby znaleźć się właśnie w tym miejscu. W miejscu gdzie jego stan fizyczny i psychiczny został podreperowany. W tej chwili pod tym pospolitym imieniem kryje się wiele pozytywnych emocji. Radość i euforia zarazem spokój i opanowanie, pozytywna energia oraz zaufanie. Udało nam się odmienić los tego psa, ale tylko po części. Kolejną część uda nam się odmienić dzięki wyjątkowej osobie, która zechce takiego przyjaciela przygarnąć. Kogo Misiek poszukuje? Poszukuje towarzysza, który pokaże mu, że życie nie składa się z pasma nieszczęść. Psiakowi potrzeba tak niewiele: uwagi, spaceru czy pełnej miski. Oprócz idealnego Pana dla Misia idealnym domem byłby ogród, po którym mógłby się swobodnie poruszać. A i jeszcze ważna kwestia.... Misio uwielbia wszelkiego rodzaju kamyczki oraz piłki. Za takie przedmioty jest skłonny usiąść, podać łapę, warować czy dać głos. Jeżeli jesteś gotowy poznać Miśka, przyjdź do naszej siedziby TOZ, poznaj tego wyjątkowego czworonoga, zabierz na niezobowiązujący spacer i przekonaj się, że jest to wyjątkowy pies.
Miejsce pobytu: kojec w siedzibie TOZ
Uwagi: Oferta TOZ, dodano 03.05.2010r. Aktualizacja: 16.06.2010r. Misiek bloguje! Chcesz się dowiedzieć czegoś więcej na temat Miśka? Zobaczyć więcej zdjęć? Wejdź na stronę http://tozszczecin-misiek.blogspot.com/ i rozgość się! Ten wyjątkowy psiak czeka na czytelników.
Kontakt: Opiekunka Magdalena tel. 510-210-244-149 lub Biuro TOZ:(091) 487-04-37 adresem e-mail: internet.toz@o2.pl bądź numerem GG: 20231936


wtorek, 15 czerwca 2010

Szansa dla Miśka....... zakończona klapą.

12.06.2010
Skontaktowałam się z Panią, która była zainteresowana adopcją psa, który mógłby bytować na posesji. Potencjalny psi kandydat zamieszkałby we wsi pod Wolinem. Telefonicznie przedstawiłam postać naszego Misia, mówiąc prawdę i tylko prawdę o jego przeszłości. Wysłałam również foto Misia aby Pani mogła podjąć decyzję o adopcji wraz z mężem. Umówiłyśmy się, że czekam w sobotę do godziny 24.00 na telefon. Ewentualny transport leży po stronie TOZ, gdyż Państwo nie mogli przybyć do nas osobiście.
insp.Karolina Jurzysta

13.06.2010
Całą sobotę oraz połowę niedzieli patrzyłam jak zaklęta w telefon: czy Pani się odezwie, czy powie aby przywieźć Misia bo chce tylko jego i żadnego innego.... Telefon milczał. Poukładałam sobie plan dnia a tu po godzinie 15.00 dzwoni słuchawka. Pani ustaliła z mężem, iż chcą poznać Misia i poważnie skłaniają się ku jego adopcji.
Wszystko rzuciłam i w ferworze wsadziłam Misia do auta, po drodze zabierając towarzyszkę podróży insp.Dorotę Dawidowicz i pędem pod Wolin. Na miejscu - RAJ: piękna, zadbana posesja, Spajki - pies przybłęda, rodzina 2+1, piękna buda (w szopie) z przedsionkiem, cicha i spokojna okolica. Wszystko wyglądało jak z bajki. Ponad dwie godziny wjaśniłyśmy z Dorotą wszystko co dotyczyło zachowania, zwyczajów i charakteru naszego pupila. Wydawało się, że Państwo rozumieją i biorą pełną moralną odpowiedzialność za kolejne żywe stworzenie.....
Umowa podpisana, dokumenty przekazane, zero pożegnania z Michem aby nie tęsknił. Jednak on coś przeczuwał - jak nigdy pakował się do auta, łapał mnie za ręce i ciągnął, ciągle łasił się koło nóg, oczywiście "gadając" do mnie.
Do Szczecina wróciłyśmy około 22.00 i nagle telefon, że Misiek piszczy, szczeka, goni kota a dziecko się go boi, gdzie wcześniej nie było ku temu przesłanek. Wyjaśniłyśmy, iż potrzeba cierpliwości i przez pierwsze dni musi się zaaklimatyzować a kotu nic nie powinno się stać. Ustaliłyśmy, iż trzeba przeczekać choć jedną dobę i dać szansę Michowi na uspokojenie się. Pani przystała na propozycję....
insp.K.Jurzysta
insp.D.Dawidowicz

14.06.2010
Godzina 4.45 (świt). Dostaję sms, że Misiek wyje, szczeka i Pani nie może go uspokoić.... oraz że Pani nie śpi i siedzi z nim na tarasie. Niestety już nie zasnęłam...Około godziny 9.00 skontaktowałam się z Panią z nadzieją, iż zachowanie Misia normuje się i Pani da mu sznasę, jednak usłyszałam, że dziecko się go boi bo podczas zabawy Misio go pochnął i przewrócił, dziecko boi się o koty bo pewnie Misiek chce je zagryźć, Misiek wyje i chyba za nami tęskni... Niezwłocznie udałam się wraz z insp.Magdaleną Drews po psiaka.Tak niewiele trzeba było aby spróbować go pokochać, zrozumieć, być cierpliwym i odmienić jego los - bezdomnego, nierasowego i niezbyt urodziwego, bez rodziny, bez kochanej Pani i Pana..... Łzy napływają do moich oczu, iż tak szybko zrezygnowano, zaledwie kilkanaście godzin od momentu adopcji. Podświadomie czuję, że jego miejsce zajmie szczeniak.... ale nie powiem o tym Misowi..... Od godziny 13.00 jest znów z nami
insp.Karolina Jurzysta
insp.Magdalena Drews


A mogło być tak pięknie:


Jak Misio dziękuje za wizytę u weterynarza?

11.06.2010
Dziś podczas spaceru z Misiem zauważyłam, że zaczerwieniła mu się szyja (ropna maź), tuż pod obrożą. Wracając ze spaceru zboczyliśmy do naszej lek.wet. J.Pawełki, która stwierdziła odczyn alergiczny spowodowany najprawdopodobniej poprzez odparzenie sie podczas upałów obroży. Podano odpowiedni antybiotyk, który zmniejszy obrzęk i wysuszy ropny wyciek. Zalecono zdejmowanie obroży podczas pobytu w kojcu. Oprócz tego zaszczepiono Misia przeciwko wściekliźnie oraz odrobaczono. Misio nie odczuwał żadnego dyskomfortu i był bardzo wesoły po zastrzyku podając Pani doktor w podziękowaniu swoją ogromną łapę.Otrzymałam również wiadomość od jednej z pracownic biura, iż zatelefonowała do TOZ Pani, która poszukuje psa do pilnowania posesji. Poproszono mnie o zareklamowanie Michała Skarpety, który objawia nam się ostatnio jako typowy pies policyjny :)
insp.Karolina Jurzysta

Misiek przed obiektywem cd...






poniedziałek, 14 czerwca 2010

Agnieszka o Miśku.... ten to potrafi zauroczyć...



Dzisiaj Micho chyba więcej przeleżał niż spacerował. :)
Dobrze ,że w lesie nie było tak gorąco. Miśko troszkę pobiegał za piłeczką. Można się już do niego przytulać. W końcu pachnie pieskiem a nie skarpetą. Jest bardzo grzeczny.Tez zaczynam go coraz bardziej lubić.



Spacerowiczka Marita o Miśku

Marita jest pomysłodawczynią programu Spacerowicz. To dzięki tej dziewczynie wszystko się zaczęło. Spacerowicze zaczęli do nas napływać, po mimo iż minęło już wiele czasu od jej początkowych pieszych wycieczek jej zapał nie minął. Kilka słów o Miśku (skarpecie-ponieważ takim dezodorantem był psikany w starym domu....).

08.06.2010

Misiosław Skarpetowski po dzikim spacerku dookoła Goplanki (z okładem) raczył się zmęczyć troszeczkę. W dalszym ciągu szuka chętnych do zabawy piesków. Dzisiaj to myślałam, że pęknę ze śmiechu: zobaczył dwa mikroskopijne dywaniki, które razem były wielkości jego głowy. No, z szyją. Misiosław położył się, zrobił "liska" zapraszając do zabawy a te dwa dranie tylko go oszczekały z pogardą! Na szczęście potem były bardziej przyjazne i lepiej wychowane stwory. Misio odkrywał dzisiaj, że płynące strumyki nie są straszne a w jeziorze całkiem fajnie się brodzi. W dalszym ciągu nie zaczepia rowerzystów, biegaczy, rolkarzy. Czasami jest zainteresowany jakimiś ludkami, których lubi obwąchać, ale tak bez spoufalania się i nienachalnie. Wybiegany coraz lepiej reaguje na polecenia i szarpnięcia smyczą. Coraz bardziej go lubię.

Karolina o Miśku...... zakochała się....

Któż wystawi lepszą opinię niż zauroczona zachowaniem kobieta?
Karolina jest wolontariuszką o wielkim sercu, niejednego podopiecznego już tam zamieściła. Misiek jest na jej liście psiaków wyjątkowych. Oto kilka słów o nim.

21.05.2010

Minęło już kilkanaście dni odkąd Misio zamieszkał w kojcu w TOZ, pośród wolontariuszy zapewniających mu na każdym kroku miłość, zrozumienie i bezpieczeństwo. Często myślę o Miśku, co przeżywał siedząc tylko w domu, w ciemnym pokoju, dotkliwie kąsany przez tysiące pcheł, nie znającym świata zewnętrznego, zapachu trawy, zabaw w gonienie za kamieniami. Nasz podopieczny dość szybko odzyskał wiarę w ludzi. W obecnym czasie zna podstawowe komendy jak siad, stój i podaj łapę oraz kop-kop-kop podczas której potrafi wykopać ogromną dziurę :) Czasami reaguje jeszcze bojaźliwie w stosunku do zupełnie obcych ludzi jednak uspokojony przestaje szczekać i daje się pogłaskać. Dzielnie znosi podawanie zastrzyków, zakrapianie oczu i uszu - choć te już na dzień dzisiejszy są zupełnie zdrowe. Misio nauczył się także okazywać uczucia, wcześniej człowiek był mu obojętny. Teraz zachęcony do przytulania mógłby w nieskończoność ocierać się o człowieka, lizać go po buzi głośno przy tym szczekając:) Co do kontaktu z innymi zwierzętami to nie ma problemu z zapoznawaniem się z nowymi podopiecznymi TOZ, jednak na spacerach nie zawsze udaje się mu z nim pobawić - Misio jest dużym psiakiem i nie zawsze delikatnym, do tego podgryzany - trochę histeryzuje :) Prawie każdego dnia staram się zapewnić mu "porządny" spacer więc jesteśmy częstymi gośćmi na torze motocrossowym oraz na terenie wybiegu dla psów przy ul.Arkońskiej (bez względu na deszcz czy wichurę), gdzie ma możliwość poznawania nowych czworonogów. Podczas spacerów Micho bardzo się pilnuje i za każdym razem sprawdza czy jestem tuż za nim nie pozwalając mi na ukrywanie się za drzewami, gdyż tego bardzo nie lubi okazując to szczekaniem-krzyczeniem na mnie:))) Bardzo mocno go lubię i liczę na to, że zgłosi się ktoś, kto polubi go tak mocno jak ja....

insp. Karolina Jurzysta

Misiek u fryzjera

08.05.2010

Dziś Misiek został bezpłatnie przyjęty w Salonie Fryzjerskim Zoo Atelier w celu wykonania zabiegów poprawiających jego stan skóry. Wybrałam się tam wspólnie z insp.Magdaleną Drews. Misio dzielnie znosił kąpiele oraz suszenie sierści. Psiak otwiera się coraz bardziej do ludzi, chętnie spaceruje m.in. z Magdą Żyngiel, Weronką Bronowicką oraz Bożenką Kulą. Dziś (jak codziennie) dostał ponowną porcję leków, dodatkowo zastosowano krople do oczu gdyż stan zapalny się zwiększył, oprócz tego miał dziś stan gorączkowy ale można powiedzieć, że to również nic dziwnego przy takim wyniszczonym organiźmie. Pomimo gorączki Misio jest pełen energii - poznał dziś nowych psich kolegów i koleżanki na wybiegu dla psów a w towarzystwo wprowadzała go nasza słodka Inez - cudownie było oglądać cieszące się życiem, wolne od trosk psiaki.

insp.Karolina Jurzysta

środa, 26 maja 2010

Misiek siad!

Wspominałam już, że Misiak to wyjątkowy stwór? Nawet czasami się posłucha ...

Dzisiejszy spacer:
chciałam żeby Michu usiadł więc mówie "misiu siad!" on patrzy.. ja na to "misiu siad!!" kochany Michu usiadł tylko że ja z rozpędu znowu powiedziałam "misiu siad!" A Misiu na mnie szczeknął i nakrzyczał tak że zabrzmiało to "no przecież siedzę"!!
Misio nam cudnie zarasta.To taki wielki mały cudak obrażalski i uparty misiaczek
Nie idzie się w nim nie zakochać nawet jeśli szczeknie tak donośnie że nie wiadomo czy uciekać czy co.... ;)Każdy spacer z nim dostarcza mi wiele śmiechu i to pierwszy pies z którym rozmawiam jak z człowiekiem.

poniedziałek, 10 maja 2010

Pierwsze spotkanie wolontariuszki Ani z Miśkiem

Widziałam dzisiaj Micha pierwszy raz w realu. Pierwsze wrażenie? Nie gnatowatość, nie łysość, nie parchy popchelne na skórze. Płynność ruchów - idzie jak chart afgański, uszy Jumbo słonika, pięknie odchylone do tyłu i miękkość spojrzenia. Nie odmówił mi spaceru, wręcz przeciwnie. Z miłości chyba uwalił takiego kupona, że w dwa worki śniadaniowe pakowałam, następnym razem wezmę reklamówkę. I nie było to w tej dziedzinie jego ostatnie słowo - nie tylko uszki ma jak słoń.

Ciągnie mocno, ale to jest do opanowania, wydaje mi się, że ruchu dla niego jest mało, na wybiegu szalał wręcz z innymi psami, jedno spięcie było, z buldożkiem, z którym zresztą wcześniej przyjaźnie się bawił. Pozostałe kontakty bez zarzutu, zarówno z psami rozmiarów i ras wszelkich, jak i suniami. W drodze na wybieg zaczepiał go bardzo młody pies, robiąc poddańczą rozkładówkę przed Michem, lepszą niż niejedna laska dla Playboy'a, czy inszego CKM-a. A Michu przeszczęśliwy był, chyba poczuł się jak król. Boi się jeszcze wielu rzeczy, ale tylko przez moment, na przykład wlazł na równoważnię i było ok, natomiast huśtawka, która mu poleciała w dół pod łapami, na chwilę go przestraszyła.

Jest bardzo kontaktowy wobec ludzi, zawołany przybiega, a tak ugania się z psami, omelany plujami własnymi do imentu. I, co dla mnie jest niezrozumiałe, zawsze ma pasek śliny w tym samym miejscu. Jak on to robi???

Całuśny jest też - takiego oplutego buziaka dostałam, że aż! No i na końcu po zamknięciu w kojcu płacz okrutny, bo jak to? Idą i nie zabierają? Takiego pięknego psa? Mówili, że super, a teraz zostawiają?

Żarłocznie wcina parówkę w mini odcinkach, ale musiały być takie. Zębem rozjechał mi palec, ale ofiary w ludziach muszą czasem być.

A na poważnie - to jest piękny pies o bardzo dobrym charakterze, myślę, że z ułożeniem go problemów nie będzie, bo jest chętny do współpracy i umie opanować lęk. Zero agresji do wszystkiego, co żywe.







Oferta adopcyjna Miśka

Imię: Misiek
Płeć: pies
Rasa: mieszaniec
Wielkość: duża
Umaszczenie: czarne z brązowym akcentem
Wiek: 4 lata
Stan Zdrowia: Alergiczne pchle zapalenie skóry
Kastracja / Sterylizacja: Wkrótce na koszt TOZ
Upodobania i nawyki: Misiek przez ostatni okres przeżył piekło: 12 miesięcy dyskomfortu, 365 dni zmagań z insektami na ciele i stanem zapalnym, 8760 godzin bez odpowiedniej opieki, 525600 minut bez pomocy weterynaryjnej, 31536000 sekund bez nadziei na lepsze jutro. Mówią, że nadzieja umiera ostatnia na całe szczęście to ona pozwoliła mu przetrwać ten najtrudniejszy okres w jego życiu. Zaniedbany, odrzucony, pozostawiony sam sobie. Tak wygląda jego przeszłość, Misiek trafił pod naszą opiekę. Ze wszystkich sił postaramy się, aby nigdy już nie musiał zaznać cierpienia ze strony ludzi. Cóż można o nim powiedzieć? Duża postura, która potrzebuje prawdziwie kochającego i odpowiedzialnego właściciela. W chwili obecnej przypomina sobie, czym jest tak naprawdę godne życie. Uczy się wszystkiego od nowa: regularnego wychodzenia na spacery, kontaktu z człowiekiem czy innymi przychylnie do niego nastawionymi zwierzętami. Misiek w chwili obecnej potrzebuje troskliwej opieki, wiary, że wszystko od tego momentu będzie już tylko lepiej. Czeka go długotrwałe leczenie, ale i z tym sobie poradzi. Szukamy dla Miśka domu gdzie będzie mógł wyleczyć swoje rany fizyczne oraz psychiczne. Czy jesteś gotowy na to, aby podarować Miśkowi odrobinę szczęścia?
Miejsce pobytu: kojec w siedzibie TOZ
Uwagi: Oferta TOZ, dodano 03.05.2010 Zapraszamy na aukcje cegiełkową zorganizowaną dla Miśka. Każda Państwa cegiełka to jeszcze jedna iskra w oczach Miśka. http://allegro.pl/show_item.php?item=1025565610
Kontakt: Biuro TOZ: (091) 487-04-37 Opiekunka Magdalena: 510-244-149 internet.toz@o2.pl gg 20231936

Misiek przed obiektywem






niedziela, 9 maja 2010

Z notatnika inspektora.... o Miśku.

04.05.2010
Spełniło się nasze marzenie - dziś Misiek został nam oddany na podstawie dokumentu zrzeczenia. Przetransportowałyśmy go do kojca w TOZ, gdzie podczas spaceru poznał piękną Lunę. Misiu jest troszkę zdezorientowany nową sytuacją, nowymi ludźmi, jednak na obecną chwilę nie okazuje agresji w stosunku do ludzi i innych psów. Od jutra zaczniemy intensywne leczenie psa.
insp.Karolina Jurzysta
insp.Magdalena Drews

05.05.2010
W imieniny miesiąca Miso-kłapouch rozpoczął leczenie w gabinecie TOZ. Czekałam na niego w kojcu ponad pół godziny, gdyż zdominowany przez współlokatorkę-Lunę nie chciał wyjść z budy. Po moim opowiadaniu jak fajnie jest wąchać trawę Misio postanowił mi zrobić przyjemność i wyszedł w końcu ze mną z kojca. W godzinach porannych udałam się do lek.weterynarii Joanny Pawełki w celu dokonania szczegółowych oględzin psa. Wbrew moim obawom jądra Miśka są zdrowe (dla mnie były zbyt duże), poza tym podano odpowiednie antybiotyki likwidujące świąd, gojące zmiany na skórze. Pies został odpchlony oraz wyczyszczono mu uszy i zastosowano specjalną maść, gdyż jest stan zapalny. Miso podczas badania i kłucia igłami był spokojny, nie okazywał agresji a jedynie strach. Udałam się z nim na spacer. Misio trochę ciągnie na smyczy, nie jest bardzo bojaźliwy - jedynie czasami trzęsie się na widok pędzących aut. Podczas spaceru wiedział, że trzeba zrobić siku i kupę, która jest w normie.Około 20.20 tego samego dnia byłam z nim na ponownym spacerze. Nie było już chowania się do budy! Misio chętnie pospacerował, zjadł puszkę ze 100% mięsem, którą podałam mu z pełnowartościowym olejem z łososia norweskiego. Na koniec dostałam mały prezent od Misia - delikatne machnięcie ogonem i płacz z powodu pozostawienia go w samotności. Wracając do dwóch suczek z ul.Polnej, które pozostały u byłych właścicieli Miśka udało mi się ustalić wspólnie z lek.weterynarii z TOZ, iż sterylizacja obydwóch suczek zostanie wykonana 11.05.2010 o godzinie 12.00 w naszej lecznicy a koszt zabiegu w pełni pokryją opiekunowie, dowiozą także suczki na zabieg.
insp.Karolina Jurzysta

08.05.2010
Dziś Misiek został bezpłatnie przyjęty w Salonie Fryzjerskim Zoo Atelier w celu wykonania zabiegów poprawiających jego stan skóry. Wybrałam się tam wspólnie z insp.Magdaleną Drews. Misio dzielnie znosił kąpiele oraz suszenie sierści.Psiak otwiera się coraz bardziej do ludzi, chętnie spaceruje m.in. z Magdą Żyngiel, Weronką Bronowicką oraz Bożenką Kulą.Dziś (jak codziennie) dostał ponowną porcję leków, dodatkowo zastosowano krople do oczu gdyż stan zapalny się zwiększył, oprócz tego miał dziś stan gorączkowy ale można powiedzieć, że to również nic dziwnego przy takim wyniszczonym organizmie. Pomimo gorączki Misio jest pełen energii - poznał dziś nowych psich kolegów i koleżanki na wybiegu dla psów a w towarzystwo wprowadzała go nasza słodka Inez - cudownie było oglądać cieszące się życiem, wolne od trosk psiaki.
insp.Karolina Jurzysta

Aukcja allegro

Zapraszam na aukcję allegro zorganizowaną dla Miśka:
http://allegro.pl/show_item.php?item=1025565610.
Każda Państwa cegiełka to ogromna pomoc w procesie leczenia, który właśnie się rozpoczął. Nasze ręce i serca są gotowe do udzielenia pomocy. Miśka oczy rozbłysły nadzieją. Nie mówimy mu, że tylko brak pieniędzy sprawia, że nie jesteśmy pewni, czy wszystko się nam uda. Nie odbierzemy mu tej nadziei, bo za bardzo wierzymy w to, że i ten psi los z pomocą dobrych ludzi uda się odmienić.

Każda Państwa cegiełka to jeszcze jedna iskra w oczach Miśka.

Serdecznie prosimy o wsparcie, które pomoże rozpocząć nam nowy, zdrowy etap w jego życiu.
Można także wpłacać pieniądze bezpośrednio na nasze konto:
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie
Al. Wojska Polskiego 198A
Numer konta: 63 1020 4795 0000 9402 0103 5419
z dopiskiem "dla Miśka"

Kłopoty Miśka, czyli jak to się zaczęło....

Zgłoszenie, interwencja, zaniedbanie, dużo psów, dużo cierpienia i smutku. Historie ludzka i zwierzęca przenikające się w biedzie, samotności i niezaradności. Z każdym rokiem coraz więcej psów, coraz więcej zmartwień i zaniedbań.

Pukając do drzwi, gdzie przebywały zwierzęta nie zdawałyśmy sobie sprawy, co zastaniemy po drugiej stronie. Zanim przywitał nas człowiek pierwszy dotarł do nas okropny zapach. W środku mieszkania panowały nieludzkie warunki. Doliczyłyśmy się 10 jamników w średniej kondycji, a gdzie 11 czworonóg? Mężczyzna odparł, iż przebywa w drugim pokoju. To owczarkowaty pies o imieniu Misiek. Tylko on nie chciał nas przywitać. Przestał wierzyć, że coś może się zmienić…
Chwilę trwało jego wyprowadzenie a raczej wyciągnięcie. Na progu zobaczyłam piękny pysk, niestety bardzo smutny… Zaraz za pyskiem zardzewiała kolczatka wbijająca się w kark. Dalej było już tylko gorzej.
Sierść mocno przerzedzona, otwarte rany, zrogowaciała skóra, braki sierści, odleżyny na łapach, przerośnięte pazury.
Pies ledwo się poruszał, powłóczył wręcz łapami a jego stawy odmawiały posłuszeństwa.
Tył psa był mocno opuszczony, ogon podkulony.



Wyglądał na staruszka, jednak, gdy usłyszałam ile ma lat niedowierzałam. Okazało się, że dopiero cztery. Od jakichś 6 miesięcy nie wychodził na dwór, ponieważ nie miał siły podnieść się z łóżka i opiekunowie wstydzili się jego wyglądu. Załatwiał się pod siebie.
Ogarnęły mnie jednocześnie: złość, żal, smutek, współczucie. To nie była moja pierwsza interwencja, widziałam niejedno. Emocje ukrywam przed ludźmi, żeby móc pomóc tym, którzy sami nie mogą prosić o pomoc. Kilka głębokich oddechów i powrót do rzeczywistości. Kiedy oprzytomniałam nastąpiła prezentacja: "oto jest nasz kochany Misiek", tylko czy tak wygląda ukochane zwierze?


Okazało się, że pies ma problemy ze skórą od roku. Trzeba znać inną definicję miłości, żeby kochać nie widząc cierpienia. "Kochany Misiek"- w ustach właściciela, to tylko puste nic nieznaczące słowa.
Misiek przeżył piekło: 12 miesięcy dyskomfortu, 365 dni zmagań z insektami na ciele i stanem zapalnym, 8760 godzin bez odpowiedniej opieki, 525600 minut bez pomocy weterynaryjnej, 31536000 sekund bez nadziei na lepsze jutro. Mówią, że nadzieja umiera ostatnia na całe szczęście to ona pozwoliła mu przetrwać ten najtrudniejszy okres w jego życiu. Misiek odwiedził przychodnię weterynaryjną TOZ, został zbadany. Wyniki zeskrobin jednoznacznie wskazały na alergiczne pchle zapalenie skóry.
W jego pełnym „miłości” domu leczenie nie przyniosłoby żadnego efektu, ponieważ insekty są wpisane w życie tego mieszkania, jak tynk w życie ścian. Właściciel nie zgadzał się na zabranie Miśka, wyleczenie i oddanie go w ręce odpowiedzialnych ludzi. Jednak nie stać było go na zapewnienie psu odpowiedniego leczenia oraz higienicznych warunków. W końcu zapadła decyzja, iż możemy przejąć go pod swoje skrzydła. Będzie miał szansę na powrót do normalnego życia.

Miśka czeka długotrwałe leczenie skóry jak i reszty całego ciała.
Jego psychika też wymaga poważnego podreperowania.



Nasze ręce i serca są gotowe do udzielenia pomocy. Miśka oczy rozbłysły nadzieją. Nie mówimy mu, że tylko brak pieniędzy sprawia, że nie jesteśmy pewni, czy wszystko się nam uda. Nie odbierzemy mu tej nadziei, bo za bardzo wierzymy w to, że i ten psi los z pomocą dobrych ludzi uda się odmienić.
Każda Państwa cegiełka to jeszcze jedna iskra w oczach Miśka.
Serdecznie prosimy o wsparcie, które pomoże rozpocząć nam nowy, zdrowy etap w jego życiu.

Cegiełki można wpłacać na nasze konto:
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie
Al. Wojska Polskiego 198A
Numer konta: 63 1020 4795 0000 9402 0103 5419
z dopiskiem "dla Miśka"

Jeżeli chcieliby Państwo pomóc w inny sposób można kontaktować się:
telefonicznie: 510-244-149 mailowo: internet.toz@o2.pl bądź za pomocą komunikatora GG: 20231936